O budowniczym Sławomirze N. i Rusku, co śmiał się do białego chleba

Felieton [Widziane z Brukseli]

Każdy, kto żyw, kto ma dzieci czy wnuki albo sam jeszcze niedawno był dziecięciem, pamięta film „Bob budowniczy”. Pomyłka! Żaden Bob, tylko Sławomir N.! Były baron ówczesnej partii rządzącej w jej mateczniku – na Pomorzu – zakasał rękawy i zabrał się za budowę autostrady Gdańsk–Odessa. Niestety, (wirtualna) autostrada nie powstanie, przynajmniej na razie, bo polskie służby przerwały ten genialny w swojej prostocie projekt.

Cóż, przypomniało mi się staropolskie przysłowie, ujęte zresztą w „Księdze Przysłów, Przypowieści i Wyrażeń Przysłowiowych Polskich”, opracowanej przez Samuela Adalberga i wydanej pod koniec XIX wieku w Warszawie: „Brak mu sprytu, a nie apetytu”. Państwo ocenią, czy powiedzenie Sarmatów pasi w tym kontekście, czy nie pasi.

U mnie w robocie, w europarlamencie, debata o Rosji. Zatem w myśl sentencji: „Przysłowia mądrością narodów” szybko sięgam do rzeczonego Adalberga. I co się okazuje? Nasi przodkowie, nie w ciemię bici, powiadali

     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze