Śmieszny koniec Lempart

Felieton [Lubię dinozaury]

Żakowski marzył, marzył, aż wymarzył. Platforma dostała swój własny Hamas, a okazał się nim Strajk Kobiet. Nie tyle chodzi tu o zasięg i skuteczność działania – tutaj na szczęście nie najlepiej idzie strajkowi. 

Nie chcę oczywiście „bagatelizować” osiągnięć tego „ruchu” – wyzwiska, dewastowanie kościołów, groźby, pobicia, wandalizm, bezprecedensowe zbrutalizowanie języka debaty – to niezaprzeczalne „osiągnięcia” tej inicjatywy. Niemniej huczne zawołania o wielkim ruchu oporu, o rewolucji, o obaleniu rządów – stały się tylko cyrkową retoryką. Strajk Kobiet okazał się „hamasowski” w czym innym. W fanatycznym oddaniu swoim przywódcom. Suchanow i Lempart mogą udawać niezależne kobiety, ale gdy przyszło co do czego, pokazały bezgraniczną lojalność i dyspozycyjność względem Borysa Budki. To oddanie się przywódczyń strajku Platformie jest wręcz szokujące. Owszem, od dłuższego czasu ta „rewolucja” przypominała późny KOD z jego szaleństwem i degeneracją, wydawało

     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze