Płaczące drzewo życia. Ogień i woda

FOT. ADOBE STOCK
FOT. ADOBE STOCK

ŚRODOWISKO [Brzoza – święta czy przeklęta?]

„Hej ty brzozo, hej ty brzozo-płaczko, smutno szumisz nad jego tułaczką, opłakujesz i armię rozbitą, i złe losy, i Rzeczpospolitą…” – pisał kiedyś poeta Władysław Broniewski. Rzeczywiście brzoza wydaje się smutnym drzewem, które w ostatnich latach w Polsce kojarzy się dodatkowo z hipokryzją i kłamstwem. Ale to tylko jedna strona medalu. Wiosną bowiem widać, że to drzewo życia. 

Zieleń zaczyna wreszcie wygrywać z szarością. To niechybny znak tego, że wiosna już na dobre się rozpoczęła. W maju uważny obserwator może zauważyć, ile odcieni zielonego jest w palecie barw. Żaden jednak kolor nie może się równać z rozwijającymi się liśćmi brzozy. Ten niezmiennie budzi mój entuzjazm za każdym razem, gdy na niego patrzę. Z pewnością nie jestem w tym postrzeganiu odosobniony, bo od tysięcy lat brzoza jest uznawana przez ludzi za drzewo życia. 

Gatunek pionierski

Brzoza łatwo się rozsiewa i rośnie praktycznie wszędzie. Jej siewki

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze