Sztuka obmowy

Felieton [Wrzutka]

Nie wie nikt nic o hejcie, póki sam nie stanie się jego celem. Obmowa, ataki personalne, szkalowanie, oszczerstwo istniały oczywiście od zawsze, ale wcześniej bywały moderowane przez kulturę, wychowanie, wreszcie opinię ludzką. Poza tym szkalującego dość łatwo było wytropić, wyzwać na pojedynek, a jeśli nie miał zdolności honorowych, po prostu obić po mordzie.

W czasach współczesnych dawne hamulce straciły moc, za to tzw. media społecznościowe dostarczyły „złym językom” niebywałej siły nośnej, dającej możliwość zwielokrotnionego ataku. Mogę też wyobrazić sobie rozkosz anonimowego plucia połączonego z totalną bezkarnością. We mnie wywołuje to obrzydzenie, ale u innych? W dodatku u nieudaczników i zawistników? Nie znam badań socjologicznych na ten temat, ale zapewne „imię ich legion”. Osobiście nie przejmuję się pomówieniami, znoszę je cierpliwie, jako swoisty dowód uznania, miarę własnego sukcesu, bo przecież gdybym był nikim, żaden hejter nie poświęciłby

     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze