Państwo Smutni i wojna gangów

SERIAL [Black Lives Matter w popkulturze]

Pierwszy sezon „Fargo” był jednym z serialowych objawień 2014 roku. Misterna intryga, absurdalny, zwykle czarny humor, genialne prowadzenie akcji skazały serial na sukces. Z jednej strony widzowie mieli świadomość, że to podszyty groteską kryminał, z drugiej – małomiasteczkowa, amerykańska aura kazała pytać: czy tak nie wygląda podszewka świata?

Kolejne sezony „Fargo” nie dorównały pierwszemu – gdy widz spodziewa się, że wszystko może go zaskoczyć, trudniej o ekscytujące triki. To chyba największy kłopot z tego rodzaju hitami – im większe przynoszą nam zaskoczenie na początku, tym łatwiej padają ofiarą gry własną konwencją.    

Twórcy czwartego sezonu zagrali ryzykownie. Wprowadzili wątki w duchu Black Lives Matter. Włosi i Afroamerykanie (a w tle Rosjanie i Żydzi) – gangsterska wojna 1950 roku, której areną stało się Kansas City w Missouri, jest krwawa, ponura i budzi nerwowy śmiech. Do tego dostajemy opowieści o niewolnictwie, segregacji rasowej i

     
65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze