Zona podwyższonego ryzyka. Czy Kreml chce uśmiercić Nawalnego

FOT. MIKHAIL METZEL/PAP/ITAR-TASS.
FOT. MIKHAIL METZEL/PAP/ITAR-TASS.

ŚWIAT [Rosja, Aleksiej Nawalny, Władimir Putin]

Pogarszający się stan zdrowia, de facto brak opieki medycznej, do tego represje ze strony władz kolonii karnej. Przyszłość Aleksieja Nawalnego rysuje się w czarnych barwach. Niewykluczone, że reżim jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi będzie chciał pozbyć się problemu. I nie tylko o represje wobec współpracowników Nawalnego może chodzić.

Michaił Chodorkowski po 10 latach w aresztach i koloniach karnych zapytał pewnego generała FSB, jakim cudem jemu, uważanemu za jednego z największych wrogów Kremla, udało się w ogóle przeżyć. Odpowiedź była krótka: nie było takiego rozkazu. Były właściciel Jukosu miał szczęście, że Władimir Putin w tamtych czasach liczył się z opinią Zachodu, a Chodorkowskiego demonstracyjnie ułaskawił i wypuścił, chcąc poprawić wizerunek Rosji przed zbliżającymi się zimowymi igrzyskami olimpijskimi w Soczi. Aleksiej Nawalny jest w dużo gorszej sytuacji niż kiedyś Chodorkowski. Czekistowski reżim nie przejmuje się opinią Zachodu, wręcz przeciwnie, skłonny jest do dalszej eskalacji napięć we wzajemnych relacjach. Do tego Putin bardziej niż kiedyś przejmuje się sytuacją w kraju, a Nawalny w tym kontekście jest nieporównanie groźniejszy niż Chodorkowski przed laty. Represje reżimu w samej Rosji są dziś nieporównanie cięższe niż blisko dekadę temu. Mówiąc krótko: jeśli Nawalny umrze w kolonii, Kreml w ogóle się tym przejmować nie będzie. Może nawet przyłożyć do tego rękę.

Na szlaku katorżników

Aleksiej Nawalny przebywa w kolonii karnej o ogólnym rygorze w Pokrowie (IK-2 Pokrow) w obwodzie włodzimierskim, około stu kilometrów od Moskwy. To kolonia z długą historią – leży wszak na starym szlaku, którym w carskiej Rosji transportowano zesłańców na Sybir. W obliczonej na 800 więźniów „zonie” przebywa obecnie ich około pół tysiąca. To chyba jedyna dziś w Rosji większa kolonia karna, gdzie nie rządzi „błatkomitet” (nieformalna grupa więźniów kryminalnych), ale wszystko jest idealnie według przepisów. Rodzaj potiomkinowskiej wsi w rosyjskim systemie więziennictwa. IK-2 nie przypomina tzw. czarnych kolonii, gdzie rządzą błatni i możliwe są pewne swobody, choćby posiadanie telefonu (oczywiście nielegalne). W Pokrowie dochodziło wcześniej do ciężkich pobić, ale odkąd zmienił się naczelnik kolonii, o takich incydentach nie słychać. Administracja robi jednak wszystko, by więzień odczuwał całkowitą zależność od funkcjonariuszy. Więźniowie są pozbawiani czasu wolnego i muszą stale się spieszyć. W warsztatach w kolonii w Pokrowie więźniowie szyją bieliznę i koszule męskie, robią ozdoby choinkowe, meble dziecięce i metalowe meble dla magazynów i biur. Jeśli nie pracują w którymś z warsztatów, to zmuszani są do oglądania telewizji. Między innymi za odmowę oglądania telewizji Nawalny dostał jedną z nagan.

Jego współpracownicy ogłosili niedawno, że rozpoczynają kampanię na rzecz uwolnienia Nawalnego. Ważnym jej elementem ma być wielka demonstracja. Odbędzie się ona jednak wtedy, gdy chęć udziału zadeklaruje na specjalnym portalu internetowym 500 tys. osób. „Sprawimy, że będzie tak masowa, że trudno będzie ją rozpędzić” – mówią współpracownicy Nawalnego. Określili przyszłą demonstrację jako „największą w dziejach współczesnej Rosji”. Nawalny ma jeszcze odsiedzieć 2,5 roku – szans na warunkowe zwolnienie nie ma, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak podchodzi do niego kierownictwo kolonii.

Więzień specjalny

Przez dwa tygodnie pobytu w IK-2 Pokrow najbardziej znany rosyjski więzień otrzymał sześć nagan, co oznacza, że może trafić do karceru (do tego wystarczają dwie nagany). Wcześniej, w areszcie śledczym w Moskwie, przed wysłaniem do kolonii karnej, Nawalny dostał cztery nagany. Więzień twierdzi, że jest upominany za najmniejsze uchybienie przepisom, choćby za to, że wstał 10 minut przed pobudką. Nawalny skarży się też na to, że co godzina budzi go w nocy strażnik więzienny, który kontroluje go jako „więźnia skłonnego do ucieczki”. Ale teraz największy niepokój powoduje poważne pogorszenie się stanu zdrowia Nawalnego – który przecież raptem pół roku temu ledwo przeżył zamach z użyciem nowiczoka. Więzień ma silne bóle kręgosłupa i problemy z prawą nogą. Pierwsi poinformowali o tym jego współpracownicy. Nawalny skarży się, że właściwie nie ma żadnej medycznej opieki. Z lekarstw wydzielono mu tylko ibuprofen, a lekarz neurolog, który badał go 19 marca, nie poinformował o diagnozie. Setki lekarzy w Rosji podpisują się pod apelem o udzielenie pomocy medycznej Nawalnemu. Zdaniem sygnatariuszy listu otwartego, bez niej może on częściowo lub całkowicie stracić sprawność nóg. Oceniają oni, że bóle, które dokuczają Nawalnemu, mogą świadczyć o powikłaniach po próbie otrucia.

Służby prasowe Federalnej Służby Więziennej (FSIN) w obwodzie włodzimierskim odpowiedziały, że 24 marca w kolonii w Pokrowie odbyły się badania lekarskie więźniów, w tym Nawalnego, a „wyniki badań świadczą, że jego stan zdrowia oceniany jest jako stabilny i zadowalający”. Działacze regionalnej komisji społecznej wizytującej więzienia oświadczyli zaś, że Nawalny w dużym stopniu symuluje problemy ze zdrowiem i nie jest prawdą, jakoby nie miał dostępu do lekarstw. „Władze Rosji nie będą reagowały na apel żony Aleksieja Nawalnego, Julii Nawalnej, o jego uwolnienie z kolonii karnej; kwestia pomocy medycznej w zakładach karnych należy zaś do kompetencji służb więziennych” – powiedział 26 marca rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Jego zdaniem, obecna sytuacja Nawalnego nie jest podobna do losu Siergieja Magnitskiego, który również skarżył się na pozbawianie go snu w areszcie i niedopuszczanie do niego lekarzy. Ten rosyjsko-amerykański prawnik zmarł w więzieniu, a kraje zachodnie objęły w odpowiedzi sankcjami przedstawicieli władz Rosji.

Zacieranie śladów

Także 26 marca szpital nr 1 pogotowia ratunkowego w Omsku – tam trafił w ciężkim stanie Nawalny tuż po próbie otrucia – poinformował, że zmarł Rustam Agiszew, ordynator wydziału traumatologii i ortopedii. Okazuje się, że 63-letni lekarz jeszcze w grudniu ub.r. doznał udaru i od tamtej pory był w stanie ciężkim. Agiszew zmarł blisko dwa miesiące po śmierci zastępcy lekarza naczelnego szpitala ds. anestezjologii i resuscytacji. 55-letni Siergiej Maksymyszyn zmarł na atak serca 4 lutego. Zdaniem współpracowników Nawalnego, ten właśnie lekarz najlepiej znał stan opozycjonisty. Z kolei w październiku 2020 roku inny zastępca lekarza naczelnego, Anatolij Kaliniczenko, odszedł do pracy w prywatnej klinice. To dr Kaliniczenko początkowo odpowiadał za leczenie Nawalnego, gdy ten trafił do szpitala w Omsku z objawami zatrucia 20 sierpnia ub.r. I początkowo lekarze w szpitalu publicznie przyznawali, że Nawalny padł ofiarą trucizny. Później temu zaprzeczali, gdy komunikację z mediami przejął naczelny lekarz szpitala Aleksandr Murachowskij (członek rządzącej partii Jedna Rosja). Nowa wersja mówiła, że pogorszenie stanu zdrowia Nawalnego wywołały problemy z metabolizmem. Murachowskij o dwa dni opóźnił też transfer pacjenta do kliniki w Berlinie. Później został szefem regionalnego resortu zdrowia w obwodzie omskim.

Sąd wojskowy w Moskwie odrzucił 22 marca skargę obrońców Nawalnego na Komitet Śledczy, który – ich zdaniem – powinien był wszcząć śledztwo wobec funkcjonariuszy FSB zamieszanych w próbę otrucia opozycjonisty. Sędzia zauważył, oddalając skargę, że wcześniej również MSW odmówiło wszczęcia postępowania karnego w tej kwestii. Tymczasem część opozycjonistów alarmuje, że władze terroryzują ich rodziny i traktują krewnych działaczy opozycji jak zakładników. Nękają ich rewizjami, przesłuchaniami i osadzają w tymczasowych aresztach. Wśród takich zakładników są m.in. dziadkowie Ilji Jaszyna, brat Nawalnego i ojciec Iwana Żdanowa. Reżim usuwa bez ceregieli ślady i świadków w sprawie próby zabójstwa Nawalnego, nie przejmując się kompletnie opinią Zachodu. Jak bardzo ostentacyjnie Putin ignoruje zagraniczne apele w sprawie Nawalnego, pokazała jego telefoniczna rozmowa 30 marca z przywódcami Niemiec i Francji. Angela Merkel i Emmanuel Macron mieli wezwać Putina do respektowania praw więźnia i ochrony jego zdrowia – podał Pałac Elizejski. Ze swej strony służba prasowa Kremla napisała jedynie, że „w związku z poruszoną przez partnerów kwestią A. Nawalnego przekazano odpowiednie wyjaśnienia obiektywnych okoliczności sprawy”.

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze