„Książęta” samorządu

Opinie [Układy i układziki lokalnych dworów]

Po reformie samorządu dokonanej przez rząd Jerzego Buzka w Polsce powstała cała kasta partyjnych samorządowych książąt, którzy nieprzerwanie krążą w orbitach władzy. Zastąpili oni dawnych sekretarzy PZPR, którzy „w terenie” byli przedłużeniem ramienia komunistycznej władzy.

Jeśli zdamy sobie sprawę z faktu, że marszałek województwa czy prezydent dużego miasta często rozporządzają kwotami o wiele większymi niż rządowi ministrowie, mają o wiele większe kompetencje i dzieje się to w otoczeniu, które nakłada o wiele mniejszą kontrolę, to w takim momencie uświadomimy sobie, że kasta samorządowej elity wyrosła znacznie ponad całe społeczeństwo i jak magnaci z czasów Pierwszej Rzeczypospolitej, samorządowcy stworzyli całe zastępy klienteli i lokalnych dworów. Od magnatów różni ich nie tylko o wiele bardziej poślednie pochodzenie, lecz także maniery i pazerność. Samorządowcy bowiem – właściwie bez żadnych przeszkód – dorabiają się osobistych fortun, które daleko

     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze