Mocny, brudny film

SERIAL [Nie liczy się kolor skóry, ale dobro i zło]

Od pierwszego sezonu „Snowfall” (HBO) reklamowany jest jako film obyczajowy „o narkotykowej epidemii, która paraliżowała życie Los Angeles w latach osiemdziesiątych i miała ogromny wpływ na kulturę miasta”. To mniej więcej tak, jakby powiedzieć, że „Urodzeni mordercy” Stone’a i Tarantino są obrazem miłosnych perypetii dwojga młodych ludzi podróżujących po USA.

A jak jest naprawdę? „Nigger, fuck you” – mówi do czarnego mężczyzny czarna kobieta, która w strzelaninie straciła dorastającą córkę. Nad nimi, wysoko, biali robią brudne interesy z czarnymi. Daleko od Los Angeles Amerykanie wespół z Meksykanami szmuglują kokainę, a żydowski handlarz bronią, pracujący dla Izraela, pomaga tajnemu agentowi CIA w narkobiznesach. Dziennikarze wreszcie namierzyli trop, niebezpieczny, bo mocno polityczny.

Nikt nie jest dobry; jedni cierpią więcej, a inni nieco dłużej liczą się w grze. To mocny serial jak na popkulturową produkcję. Także dlatego, że nie ma w nim

     
63%
pozostało do przeczytania: 37%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze