Sztuka przegrywania

Felieton [Wrzutka]

Z rosnącym przerażeniem przyglądam się nadchodzącym wyborom prezydenckim w Rzeszowie. Strasznie chciałbym się mylić, ale obawiam się przegranej. I to w momencie, gdy wygrana była prawie pewna. 

Oto popularny prezydent, choć komuch, namaścił na następcę człowieka Dobrej Zmiany, ministra w rządzie Morawieckiego. Zamiast przyjąć dar, zaczęto kombinować, wybrzydzać, w efekcie opozycja pójdzie zjednoczona z jednym Fijołkiem w garści, a prawica będzie walczyć ze sobą. Jedyna nadzieja, że obecność oszołoma Brauna sprawi, iż dostaniemy łomot dopiero w drugiej turze. Oto pojawiła się sytuacja, by odbić jedno większe miasto w Polsce, zrobić je witryną Dobrej Zmiany, naszym Piemontem. Ale nie – byłoby to zbyt proste. I choć, jak wiadomo, lepsze jest wrogiem dobrego, zaczęto kombinować. Tymczasem logika jest prosta. Stawiam wszystko na tego, kto ma szansę wygrać z układem, choćby był to kukizowiec, niezależny samorządowiec, lokalny autorytet… Czy porażka w wielkich

     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze