Całe wakacje na nic

Felieton [Krótko i na temat]

Kiedyś pozdrowienia z wakacji były o wiele mniej finezyjne. „Pozdrawiamy znad morza”, „Ślemy całusy z gór”, „Uściski z jezior” – i tyle. Dwa sezony w roku i dość silne ograniczenia geograficzne. 

Jeśli kogoś było stać – Bułgaria, Jugosławia, może nawet Grecja („zarobić do Szwecji, odpocząć do Grecji” śpiewał Jan Krzysztof Kelus w „Piosence o drugiej Polsce”), zimą albo latem, najczęściej w rytmie szkolnych wakacji i ferii, takich samym dla całego kraju. Potem otworzyły się przed nami różne kierunki i też we wszystkie strony się rozjechaliśmy, czasem tylko słuchając o bankructwach firm turystycznych i śmiejąc się z przygód innych za granicą. We wszystkie strony i przez cały rok. W czasie pandemii teoretycznie wszyscy narzekają z powodu zamknięcia, niektórzy mają też powody do zmartwień, bo ich branże oberwały mocniej, a jednak niektórym udaje się wyjechać całkiem daleko. Pocztówki zapewne krążą dalej po świecie, jednak nim do nas dotrą, sto razy zdążymy

     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze