AGROunia przeciw rolnikom, a po stronie biznesu i karteli. Najechała nieposłuszną wobec potentatów gminę 

Kraj [Agrounia, przemysłowy tucz zwierząt, gospodarstwa rodzinne]

„Normalni, uczciwi ludzie” – tak Michał Kołodziejczak, lider AGROunii, bronił zarządu grupy producenckiej Fruvitaland z Lubelszczyzny. Menadżerom, którzy skrzywdzili rolników, grozi dziś do 8 lat więzienia, a jeden z nich trafił do aresztu. Z kolei w podpoznańskim Kleszczewie wójt postanowił uniemożliwić powstawanie ferm przemysłowego tuczu zwierząt, by nie zniszczyły rodzinnych gospodarstw. Odpowiedzią był najazd AGROunii, gnojarka pod urzędem i pokrzykiwania Kołodziejczaka, że wójt szkodzi… rolnikom. Czym jest naprawdę AGROunia i czyich interesów broni? Publikujemy dziś wyniki dziennikarskiego śledztwa, które prowadziliśmy od kilku tygodni.

– To nieprawda i kłamstwo. Bronimy interesów wszystkich rolników. Bronimy też suwerenności żywnościowej kraju. Tego, żebyśmy mogli produkować żywność i normalnie ją sprzedawać – tak Michał Kołodziejczak reaguje na nasze pytanie, czy AGROunia, wbrew swemu wizerunkowi, nie jest lobbystą wielkich podmiotów rolniczych,

     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze