„Mała Moskwa” w Ziemi Obiecanej. Bibi puszcza oko do Putina

ŚWIAT [Izrael, Rosja, wybory]

Chłodne relacje administracji Joego Bidena z rządem Benjamina Netanyahu mogą jeszcze bardziej wepchnąć Izrael w objęcia Władimira Putina. Od dawna Bibi pielęgnuje dobre relacje z Kremlem nie tylko dlatego, że musi brać pod uwagę pozycję Rosji na Bliskim Wschodzie. Im bardziej demonstrowana przyjaźń z Kremlem, tym większa szansa na głosy rosyjskojęzycznych wyborców.

W tym roku Rosja i Izrael świętują 30. rocznicę przywrócenia stosunków dyplomatycznych. 17 marca w Moskwie z Siergiejem Ławrowem spotkał się szef MSZ Izraela Gabi Aszkenazi. Wizyta tydzień przed przedterminowymi wyborami parlamentarnymi w Państwie Żydowskim, czwartymi w ciągu dwóch lat (!), nie mogła zaskakiwać. To stara strategia obecnego szefa rządu Netanyahu, który zawsze tuż przed wyborami podkreśla świetne relacje z Rosją, a szczególnie z Putinem. Wszak głosy rosyjskojęzycznych wyborców są tego warte – to około 16 proc. całego elektoratu. Z kolei Putin chętnie okazuje wsparcie Bibiemu, bo

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze