Przyzwoitość

Felieton [Wrzutka]

Chyba jest to jedno z tych słów, o które ciężko w obecnych czasach. Nawet w formie szczątkowej. Jeden z ostatnich przykładów – sposób, w jaki potraktowano Zofię Romaszewską próbującą wejść do kościoła na mszę żałobną przyjaciela, współtowarzysza... 

Żadnych zasad, żadnych świętości. I niestety tylko z jednej strony. Władza wychodzi z siebie, aby dopieścić przeciwnika – sprzyja chowaniu grzeszników w kościołach, a bezbożników z ceremoniałem w poświęcanej ziemi; odznacza, mając złudną nadzieję, że obdarowani zechcą przyjąć odznaczenia... Ale ja nie o tym. Przyzwoitość jeszcze szybciej ginie w wielkim świecie. Weźmy historię pani Meghan Markle stanowiącej kiepską kalkę swej teściowej – beatyfikowanej za życia „królowej ludzkich serc”. Obie nie tylko miały do pojęcia przyzwoitości wysoce relatywne podejście, lecz także zapomniały przy okazji, na czym polegają ich wielkie, wysokopłatne role. Bycie księżną zobowiązuje – tak jak celibat księdza czy trzeźwość

     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze