Dzieci sowieckich namiestników wchodzą do polityki. Monika Jaruzelska i Maciej Gdula w pełnym świetle kamer

Dodano: 24/02/2021
FOT. JAN MOREK/PAP
FOT. JAN MOREK/PAP

KRAJ [Monika Jaruzelska, Maciej Gdula, postkomunizm]

Podczas obrad Okrągłego Stołu Wojciech Jaruzelski odręcznie, na karteczkach, pisał Andrzejowi Gduli, co ma mówić. To Gdula postawił wówczas opozycji ultimatum, że Jaruzelski musi być prezydentem. Dziś Monika Jaruzelska przeprowadza wywiady z politykami Konfederacji, a w przerwach sama udziela, podobnie jak oni, wywiadów Leonidowi Swirydowowi ze „Sputnika”. Natomiast poseł Lewicy Maciej Gdula bulwersuje wypowiedziami o aborcji, pochwałami Jaruzelskiego i obroną Putina. Co zmienia w polskiej polityce otwarte wkroczenie do niej już nie resortowych dzieci, lecz potomstwa namiestników Moskwy?

To jednak jest w polskiej polityce coś nowego. Po 1989 roku naszą polityką sterowali zza kulis ludzie dawnej bezpieki. O przywilejach resortowych dzieci powstała seria książek, ale jednak potomstwo I sekretarzy PZPR czy szefów bezpieki nie pchało się w światła kamer publicystycznych programów, nie zostawało liderami partii politycznych czy najbardziej znanymi dziennikarzami

     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze