Agnieszka

Felieton [Wrzutka]

Od dość dawna nie było w naszej telewizji serialu dla inteligentów. W tej sytuacji „Osiecka” okazała się wyczekiwaną jaskółką. Spokojnie wygrywa z serialem „Bodo”, który mógł mieć wszystko ciekawsze – epokę, bohaterów czy ostateczny dramat w sowieckim łagrze, a przecież w „Osieckiej” udało się coś o zupełnie innym ciężarze gatunkowym.

Z pewnością jest to zasługa komasacji wybitnych twórców (Wojtyszko, Gliński, Karpiński), doskonała obsada, również przy doborze postaci epizodycznych. Zaletą dzieła jest, że ustrzegło się przed „krótkim kursem historii PRL-u”, ilustrowanym piosenkami, a skupiło się na losie niezwykłej kobiety, rozpaczliwie poszukującej miłości, często u niewłaściwych mężczyzn. Chociaż jeśli idzie o nazwiska, kolekcja jest nadzwyczajna: Witold Dąbrowski – świetny poeta i nawrócony stalinista, Marek Hłasko – biseksualne objawienie literackie lata 50., Wojciech Frykowski – pierwszy playboy PRL-u naznaczony klątwą ciążącą nad jego rodziną, która

     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze