Nobel dla Polaków?

Felieton [Krótko i na temat]

Jakoś tak się dzieje, że niby już mało kto poważnie traktuje Pokojową Nagrodę Nobla (a i z literacką bywa różnie, ale to temat na inną okazję), ale gdy tylko ktoś zgłosi do niej kandydaturę z Polski, rozpala to emocje. 

Najwięcej oczywiście u tych, którzy wciąż żywią wielkie kompleksy wobec „Europy”, a że w kraju ostatnio słabiej z ich autorytetem, czekają z utęsknieniem na nagrody z zewnątrz. Kiedyś bardzo liczne dowody uznania od Niemców dostawał Donald Tusk, ostatnio wyprzedziła go w tej konkurencji prof. Małgorzata Gersdorf z nagrodami Fundacji im. Theodora Heussa, „Międzynarodową Nagrodą Demokracji Bonn”, a ostatnio holenderską Nagrodą Praw Człowieka. Literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk miał być wróżbą przegranej Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Z kolei sympatycy Jerzego Owsiaka aż trzykrotnie celebrowali zgłoszenie szefa WOŚP do pokojowego Nobla, choć sama nominacja nie znaczy właściwie nic, nic więc trzykrotnie z tego nie wynikło. Kilka dni

     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze