Uczeń Pana Cogito

Dodano: 24/10/2012 - Nr 43 z 24 października 2012

Herbert, widząc w drzwiach swojego mieszkania Gintrowskiego, stwierdził: „Wiedziałem, że w końcu się spotkamy”. Z początku poeta nie był przekonany do prezentowania swoich wierszy w formie śpiewanej. Szybko jednak polubił zarówno twórczość barda Solidarności, jak i jego samego. Pewnego dnia Gintrowski zapytał poetę, czy to aby nie on napisał „Raport z oblężonego miasta”. Tekst „Raportu” pieśniarz dostał do ręki przypadkiem w formie bibuły. Herbert spojrzał na wiersz, chwilę się namyślił, po czym stwierdził, że jest nieźle napisany, ale… to nie jego. To inteligentne i niewymuszone poczucie humoru było drugim po twórczości niepodległościowej elementem, który spajał ich współpracę. Panowie wspólnie potrafili żartować, ale też mieli do siebie olbrzymi szacunek. Gintrowski nazywał Herberta „królem poetów”, z kolei Herbert określał siebie dowcipnie „tekściarzem Gintrowskiego”. Obaj mieli odrobinę niezbędnej odwagi i smaku, aby nie zgadzać się na parcianą retorykę chłopców o ziemniaczanych
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze