Eksplozja odcięła skrzydło jak potrzeba

Cenny obiekt ukryty w trawie

Historia prezentacji prof. Jana Obrębskiego ma swoją sensacyjną dramaturgię. Do profesora trafiło najpierw siedem zdjęć przedstawiających jeden niewielki fragment rozbitego samolotu znaleziony na miejscu katastrofy. Naukowiec poddał go analizie. To badawcze zacięcie wzbudziło zaufanie osób przechowujących tajemniczy element. W sierpniu tego roku Jan Obrębski mógł osobiście przeprowadzić oględziny elementu i zrobić mu serię nowych, profesjonalnych zdjęć.

Jak się okazało, po tym, jak go znaleziono, fragment tupolewa został ukryty w trawie z obawy przed rosyjskimi funkcjonariuszami, którzy z pewnością odebraliby go znalazcom. Jednak następnego dnia rano okazało się, że w międzyczasie przeprowadzano w tym miejscu akcję wypalania traw. Na szczęście wysoka temperatura towarzysząca wypalaniu oszczędziła ukryty element – świadczą o tym zachowane na nim listki i resztki traw, które nie zostały nawet opalone.

Opisywany fragment ma wymiary 40 cm na 20 cm na 20 cm, przy grubości blach poszycia wynoszącej 1,22 mm. Jest mocno poszarpany i porozginany. Krawędzie są wyraźnie rozerwane – co można porównywać ze stanem typowym dla rozrywania stali w maszynie wytrzymałościowej.

Jak dowodził prof. Obrębski, badany element jest owiewką jakiegoś wspornika. – Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że chodzi o profilowany fragment czołowej części osłony aerodynamicznej mocowanej do poszycia samolotu, np. skrzydła lub kadłuba – mówił. Podtrzymywane urządzenie to np. silniki (kadłub), lotki, klapy trymery i zbiorniki paliwa (na skrzydłach). Element został z niego wyrwany. Na powiększeniu prezentowanych zdjęć widać, że nity nie tylko zostały porozrywane, ale poza wyrwaniem dodatkowo zostały skręcone – mówił.

Kolejna seria zdjęć pokazała zbliżenia rozerwanych otworów po wyrwanych nitach oraz krawędzie blach urwanych w wyniku działania sił rozciągających. – W jednym miejscu jest...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: