Rajskie ptaki odlatują pierwsze

Większość odeszła zdecydowanie za wcześnie. Właściwie niewielu zostało – z „Egidy” Pietrzak, Paszek i ja... i wspomnienia o Jonaszu Kofcie, profesorze prawdziwym – Kazimierzu Rudzkim, i samozwańczym – Janie Tadeuszu Stanisławskim, śpiewającym falsetem pianiście Janku Raczkowskim, dystyngowanym Janie Kreczmarze czy młodzieńczym Jacku Kaczmarskim. Z „Sześćdziesiątki” ubył Andrzej Waligórski, Jacek Zwoźniak, Jan Kaczmarek i Młoda Lekarka – Ewa Szumańska, a także reżyser Pruski i „nasz ulubiony ciąg dalszy” Tadzio Włudarski. Z trójkowego ITR-u – większość.

Jest taka piosenka Adama Kreczmara „Kiedyś było wiele drzew”, teraz niewiele ich pozostało – trzymają się poszczególne lekko zmurszałe dęby, ale dokoła zieleni się młodniak, o którym nie wiadomo, jaki będzie, ale już ma za złe staruchom, że zasłaniają mu słońce.

I taka jest świata kolejność – babcia opowiadała mi o demonstracjach w międzywojniu, w których maszerowali jeszcze styczniowi powstańcy, z roku na rok mniej liczni, sam pamiętam jeszcze w III RP ostatnich kombatantów roku 1920...

Ale przecież długość życia się wydłuża. Statystycznie coraz więcej obywateli ma szanse dożyć setki. (W USA stulatków jest ponoć przeszło milion). Dlaczego jednak ów postęp nie dotyczy artystów, a przynajmniej tych niepokornych, zbuntowanych, odważnych, najlepszych?
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: