Patocertyfikaty. Burza wokół FSC

fot. PIXABAY
fot. PIXABAY

ŚRODOWISKO [Biznesy na ekologii]

Większość polskich lasów jest objętych certyfikatem FSC. W założeniu znak ten miał dawać pewność, że gospodarka leśna jest prowadzona z uwzględnieniem zasad zrównoważonego rozwoju. Po 25 latach funkcjonowania certyfikaty wymyślone przez ekologów i środowiska naukowe stały się maszynką do zarabiania pieniędzy, a jednocześnie stworzono mechanizm, którym można ręcznie ingerować w rynek drzewny w Polsce.

Certyfikat Forest Stewardship Council do niedawna wydawał się panaceum na wszystkie bolączki polskiego leśnictwa. Wszystko dlatego, że Lasy Państwowe od lat znajdują się w kleszczach pomiędzy z jednej strony organizacjami ekologicznymi, a z drugiej – przemysłem drzewnym. Obie te grupy teoretycznie mają sprzeczne interesy. Pierwsza najchętniej zakazałaby wycinki drzew, a druga z kolei zainteresowana jest jak najtańszym surowcem, czyli inaczej zwiększaniem podaży. Obie grupy atakują leśników, aby osłabić ich pozycję, gdyż to ci sprawują kontrolę nad obszarem

     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze