Uchylona zasłona

Opinie [Żółte firanki]

Nie najgorzej odsłania nam się system III RP – można by rzec, że postkomuna pokazuje się sama w swej istocie. 

Jedna sprawa to oczywiście szczepienia „za żółtymi firankami”. Starsi pamiętają, ale młodszym warto napisać, że w systemie komunistycznym dla komunistycznych elit były specjalne sklepy. W latach 50. nie miały żadnych wystaw tylko firanki, które zasłaniały, co jest w środku – stąd ta nazwa. Taki mechanizm – sieciówka dla czerwonych, zaopatrzona w produkty niedostępne na rynku dla zwykłych ludzi – istniał do końca PRL. Funkcjonował też system talonów i zamkniętej dystrybucji różnych dóbr, takich jak urlopy za granicą czy specjalne szpitale i przychodnie. Czerwona „arystokracja” traktowała to jako należne jej przywileje w „tymkraju” i po dzisiejszym zachowaniu jej przedstawicieli widać, że mentalnie nic się nie zmieniła. Mariusz Walter, Leszek Miller, Edward Miszczak, biznesmeni wyrośli z czerwonych elit i artyści dobrze ustawieni w PRL nie mają ani

23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze