„Dziennikarstwo” na niemiecką modłę

Opinie [Niemcy „zatroskane” losem wolności słowa nad Wisłą]

Kali ukraść krowę – to dobrze, Kalemu ukraść krowę – to bardzo źle – tak bez ogródek i maskowania zachowują się rozmaite niemieckie organizacje wobec Polski. Najbardziej żenującym przykładem takiej postawy jest reakcja DJV (Niemieckiego Związku Dziennikarzy) na wiadomość o zakupie przez PKN Orlen spółki wydającej regionalne gazety w Polsce.

Konflikty XXI wieku toczą się o panowanie nad świadomością i wyobraźnią widzów, słuchaczy i czytelników. Nośnikami współczesnej siły stały się zatem media i wszelkie sposoby masowego komunikowania się. Kontrola nad przepływem informacji jawi się więc jako nieodzowny warunek uprawiania własnej polityki. Kto posiada wpływ na media, ten może dyktować warunki w realnej polityce.

Znakomicie rozumieją to Niemcy, dlatego nie jest przypadkiem, że od początku tzw. transformacji w Polsce właśnie kapitał niemiecki stał się najbardziej aktywnym i brutalnym graczem w polskiej przestrzeni medialnej. Do tej pory wszystko

     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze