Człowiek z korupcji

Otóż już wcześniej byłem przyzwyczajony do tego, że ci młodzi ludzie na określenie różnych interesów, w które się angażowali, używali zabawnych, bo kojarzących się z domową kuchnią, określeń, np. „kręcenie lodów”.  Tym razem – a był to już czas rządów premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego – ze  zdumieniem usłyszałem, że zamiast idiomów w rodzaju „wyjadanie konfitur” zaczęto wobec pewnych projektów używać słowa „ukraść”. I to nie krępując się nawet obecnością swoich żon! Gdyby nie było tam tych żon, od razu zaprotestowałbym przeciwko używaniu takiego języka i zapytałbym o jego znaczenie, ale znając te kobiety jako osoby dobre i, jak sądziłem, w pełni uczciwe, nie mogąc dalej słuchać tego
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: