Wesołych Świąt, czyli Paryż staje się Mekką, Grodzki – roztargnionym, a Stuhr wraca do czworaków 

Felieton [Widziane z Brukseli]

Właśnie rodzi nam się Jezus Chrystus i jest to najlepsza wiadomość Anno Domini 2020. Szalony to był rok. Zaraza całkowicie zmieniła nasze życie. Nauczyła czy przypomniała, co jest ważne, a co ważne nie jest. Początkowo ją lekceważono, była czymś abstrakcyjnym. Dopiero potem, gdy sami zaczęliśmy chorować, a ludzie nam bliscy czy dobrze znani – umierać, zmieniliśmy zdanie i uznaliśmy, że mamy do czynienia z czymś naprawdę strasznym.

To był też rok dziwów. Choć poprzedni zakończył się również dziwacznie. Swoje wystąpienie świąteczno-noworoczne, dziś już całkowicie – i słusznie –  zapomniane, marszałek Senatu rozpoczął od łacińskiej maksymy, tyle że ku osłupieniu wielu nie było to wcale „Pecunia non olet”. Tak, pieniądze nie śmierdzą, zwłaszcza jak się je chowa do kopert.

Koniec zeszłego roku to także kolejne spazmy koalicji wstydu. Noblistka Tokarczuk twierdziła, że Polacy powinni się wstydzić jako potomkowie kolonizatorów i handlarzy. Cóż, niestety,

     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze