Jak szmatę przerąbać ciosem karate, czyli strajk studentów, pieski i Seneka

Felieton [Widziane z Brukseli]

Podoba mi się stare hinduskie przysłowie: „Nie ma nic wielkiego w tym, że się jest lepszym od innych. Wielkość to być lepszym od samego siebie z minionego czasu”. A podoba mi się dlatego, że pokazuje, iż każdy może pracować nad sobą, unikać starych błędów, wady przekuwać w zalety, neutralizować przywary. Jak się to ma do polityki i polityków? Ano ma, ma… Ja w każdym razie zaczynam od siebie. Ale innym też to radzę. 

Obserwując, co dzieje się w ostatnich tygodniach w naszej ojczyźnie, nie wiedzieć czemu przypomniałem sobie hasło sprzed niemal, mój Boże, 40 lat. Pojawiło się ono przy okazji strajków studenckich zimą 1981 roku. Tak, wtedy, kiedy zarejestrowano mój, nasz NZS. Hasło umieszczone na jednym z transparentów brzmiało: „Cegłę – to proste, ale jak szmatę na pół przerąbać ciosem karate?”. I to właściwie tyle w temacie.

Codziennie z telewizji, ale też z internetu wylewają się wiadra pomyj. Zohydzają tradycyjne wartości i najlepsze patriotyczne

     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze