Refleksje grudniowe

Dodano: 16/12/2020 - Nr 51 z 16 grudnia 2020

Felieton [Wrzutka]

Za rok upłynie 40 lat od wprowadzenia stanu wojennego w naszym kraju. Od tego czasu pojawiło się mnóstwo bilansów – wiemy, ile kosztowała nas ówczesna zapaść gospodarki, ilu młodych, wspaniałych ludzi opuściło w tym czasie kraj na zawsze. 

Niepoliczalna jest natomiast skala zmarnowanych nadziei, kapitału ludzkiej aktywności. Jak inaczej potoczyłyby się losy nas wszystkich, gdyby Solidarność przetrwała, gdyby władza zdecydowała się na kompromis, choćby taki, jaki zawarła po ośmiu latach. Po 13 grudnia coś w Polakach pękło i już się nie skleiło. Mimo że wydawało się, iż jest szansa na sukces Polski Solidarnej w roku 2005, kiedy dwie partie wywodzące się z tradycji patriotycznej i wolnościowej – PiS i PO – pokonały wszechpotężną do niedawna lewicę. Wszyscy ponoszą odpowiedzialność za to, że nie odeszło do POPiS-u, ale daleki jestem od dzielenia win po równo. Klucz do narodowej zgody miał Donald Tusk. Mógł po przegranej zamiast unosić się ambicją, zgodzić się

     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze