Platforma, czyli fałszywy przyjaciel Kościoła

Opinie [Kwaśniewski w papamobile, Tusk na rekolekcjach]

Coraz częściej słychać w Polsce głosy, że państwo musi na nowo ułożyć sobie relacje z Kościołem. I że dla własnego dobra Kościół powinien stracić polityczne wpływy. Szczególnie zabawnie brzmi to w przypadku liberalnej opozycji, która przez dekady III RP świetnie potrafiła zadbać o swoje relacje z przeróżnymi kościelnymi eminencjami. Nazwano to nawet Kościołem łagiewnickim – przeciwstawianym Kościołowi toruńskiemu. 

Gdy jakiś czas temu Polsce objawiła się Rada Konsultacyjna Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, największy lament wybuchł w środowiskach radykalnej lewicy. Michał Boni, jako przedstawiciel młodych i gniewnych osób z macicami (wedle ich własnej nomenklatury), wydał się postacią nieco komiczną. W sieci błyskawicznie pojawiły się zdjęcia tego znanego młodego bojownika o wolność i demokrację niemalże w ukłonach przed kardynałem Kazimierzem Nyczem. Hierarchą dobrze znanym opinii publicznej nie tylko ze sprawy kościelnego wieżowca w stolicy, czyli Roma

14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze