Główka ratuje

Felieton [Pan Jacek dla ciebie]

Pamiętam, gdy w szkole myśląc o polityce wydawało mi się, że jest ona jak skomplikowana partia szachów, gdzie na co dzień mamy wielkie gambity i najróżniejsze zasadzki. Im dłużej się jej przyglądam, tym częściej dochodzę do wniosku, że to gra przypadku, w której dodatkowo każdy ustala sobie dowolnie zasady tak, aby wygrać.    I tak na przykład Rafał Trzaskowski uważał, że strajki kobiet nie niosą zagrożenia epidemicznego, ale już na Marszu Niepodległości to wszyscy zarażą się koronawirusem. Uważacie Państwo, że to niekonsekwentne i kompromitujące? Nic bardziej mylnego. Tak by było, gdybyśmy grali w profesjonalną grę. U nas, niczym na małolata, krzyczy się: główka ratuje i przechodzi się nad kompromitacją do porządku dziennego. Oczywiście rolę główki w tym wypadku odgrywają dyżurne autorytety, które na zlecenie polityków powiedzą to, co im akurat wygodne. I tak mamy profesora, który powie, że na cmentarzu roi się od wirusów, ale na manifestacji kobiet ich nie ma.
     
57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze