Lempart, lewica i piekło kobiet. Liderka protestów chce popchnąć zrewoltowaną ulicę w stronę liberałów

Opinie [Lewacy, „Julki”, establishment]

Sondaże wyraźnie wskazują, że parlamentarna lewica nie korzysta na ulicznej rewolcie. Bo piekło kobiet w Polsce to była zawsze biedakobieta, z którą lewica nigdy nic w III RP nie zrobiła. Piekłem kobiet było masowe bezrobocie wśród pań powyżej pięćdziesiątki na „zielonej wyspie” i rozłąka z rodzinami – bo gigantyczna emigracja zarobkowa wielu z nich zabrała mężów, synów i córki, rodziców i dziadków. Piekłem polskich kobiet był brak polityki rodzinnej. O tym pani Lempart im nie powie, nie wykrzyczy między jedną a drugą wiązanką bluzgów.   Gdy kilkanaście dni temu w mniejszych i większych miastach Polski wybuchły protesty, przypominające Czarny  Protest z 2016 roku, lewica nie tylko ogłosiła definitywny koniec PiS-u, lecz także na nowo zaczęła śnić swój sen o potędze.  Masy kontra elita rewolucji Tęczowe, czerwone i czerwono-czarne fejsbukowe bańki rozpaliły się do granic swych barw. Tęczowy, coraz bardziej skłócony ruch LGBTQIA+, resztki starej i
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze