Musimy znowu się zmobilizować

Dodano: 20/10/2020

Felieton [Wróg ludu]

Niestety sprawdzają się najgorsze scenariusze co do rozwoju epidemii. Codziennie zarażonych jest więcej osób, niż mogliśmy przypuszczać jeszcze kilka miesięcy temu. Wszędzie na świecie choruje bardzo dużo ludzi, ale to, że do peletonu tego nieszczęścia dołączyła Polska, chyba zaskoczyło wszystkich. Moim zdaniem oprócz czynników sezonowych – mniejsze nasłonecznienie, niższe temperatury i oczywiście powrót do szkół – sprawę przesądziła niższa mobilizacja, a właściwie jej brak. Postawmy sobie pytania: jak bardzo uważaliśmy wiosną? Jak często spotykaliśmy się z innymi ludźmi? Jak bardzo zwracaliśmy uwagę na dystans i higienę? Jestem przekonany, że większość z nas odpowie, że dużo bardziej. Dlatego często drobne wydarzenia decydowały o tym, że sami się nie zakaziliśmy albo nie zaraziliśmy innych. Suma tego typu zjawisk decyduje, że epidemia nagle zaczyna się rozwijać albo jest zlokalizowana.    Jeszcze niedawno wiele osób uzasadniając swoją nonszalancję, pytało mnie, czy
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze