Barley z jednej, COVID z drugiej, czyli gra cholery i dżumy w dwa ognie

Felieton [Widziane z Brukseli]

W Brukseli atakuje z jednej strony Barley, a z drugiej strony COVID. Ta pierwsza to niemiecka socjalistka, córka brytyjskiego dziennikarza i niemieckiej lekarki. Owa od ponad ćwierć wieku działaczka SPD być może naoglądała się filmów dokumentalnych o II wojnie światowej rozpoczętej agresją jej ojczyzny na Polskę, bo w państwowym niemieckim radiu przedstawiła plan „brania głodem” Węgier i Polski. Odbiło się to szerokim echem. Przyniosła ona towarzyszce Katarinie sławę, bo o wywiad poprosił „Der Spiegel”, a niektórym starszym Niemcom, niekonieczne zwolennikom SPD, przypomniały się stare (dobre?) czasy, kiedy też tak mówiono... Ba, nie tylko mówiono, ale i robiono. „Korona” zbiera w Parlamencie Europejskim coraz większe żniwo: coraz więcej osób choruje, coraz więcej jest na kwarantannie, coraz więcej ucieka z PE do teleworkingu, czyli pracy zdalnej. Coraz więcej moich przyjaciół i dobrych znajomych w Polsce też choruje. Dosłownie w ciągu paru dni dowiedziałem się, że
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze