Maseczki. Nośmy jedni brzemiona drugich

Felieton [Jedziemy]

Druga fala choroby COVID-19 wywołanej przez pochodzący z komunistycznych Chin wirus jest faktem. Jako społeczeństwo i państwo stoimy ponownie przed tym samym wyzwaniem, z którym mieliśmy do czynienia w marcu tego roku, kiedy dowiedzieliśmy się o pierwszym przypadku.  Po raz kolejny zmuszeni jesteśmy do zmiany naszych przyzwyczajeń i zachowań, chociaż nie oszukujmy się. Świetnie zdawaliśmy sobie sprawę w czasie letnich wyjazdów, plażowania na zatłoczonym wybrzeżu Bałtyku czy w korkach na górskich szlakach, że przyjdzie nam zapłacić cenę za letnią przerwę od obostrzeń, którymi byliśmy zmęczeni. Kolejne rekordy dobowe liczby ofiar czy dynamika wzrostu liczby osób wymagających zaawansowanego leczenia szpitalnego to dzwonki alarmowe, które każdy z nas rozumie. Podobnie jak każdy zdaje sobie sprawę z tego, że trudno wyobrazić sobie powrót do najbardziej drakońskich restrykcji, na jakie zdecydowała się Polska wiosną tego roku. Utrzymanie liczby zakażeń na rekordowo niskim
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze