Jestem trochę wkurzony

Felieton [Wróg ludu]

Szanuję Jarosława Kaczyńskiego i uważam, że nigdy nie doszlibyśmy do tego miejsca, w którym jesteśmy zarówno jako państwo, jak i prawica, gdyby nie on i jego świętej pamięci Brat. W kluczowych sprawach diagnoza szefa PiS okazała się prawdziwa, a działania po prostu skuteczne. Wizja Lecha Kaczyńskiego polskiej polityki zagranicznej była pierwszą uwzględniającą potencjał wielkiego narodu od czasów Józefa Piłsudskiego. Dzisiaj tę wizję w oczywisty sposób kontynuuje Jarosław Kaczyński. Z tego właśnie powodu nie zawsze identyfikując się z PiS-em, do którego nigdy nie należałem, wspierałem przywództwo na polskiej prawicy właśnie Kaczyńskiego. Rok 1993, kiedy to prawica teoretycznie zdobyła najwięcej głosów, a sromotnie przegrała wybory, był wystarczającą nauczką, by zastosować pewien formalny redukcjonizm: jeżeli coś dzieli siłę obozu patriotycznego, należy to wyeliminować nawet kosztem pewnych strat. Warunek tu jest jednak jeden: to ciągle musi być obóz patriotyczny. I za
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze