Bitwa o Czarny Ogród. Azerbejdżan i Armenia na wojennej ścieżce

FOT. PAP/EPA
FOT. PAP/EPA

ŚWIAT [Górny Karabach, Rosja, Turcja]

Zamrożony niegdyś przez Moskwę konflikt znów stał się gorący. I to do takiego stopnia, że grozi zmianą układu sił na Kaukazie. Turcja może położyć kres dominacji Rosji, która znalazła się w niewygodnym położeniu.   27 września rano wybuchły gwałtowne walki na tzw. linii kontaktu, która rozdziela armię azerbejdżańską i oddziały separatystycznej Republiki Górskiego Karabachu (NKR) – ormiańskiej enklawy leżącej w Azerbejdżanie, która zbuntowała się przy pomocy Armenii przed trzema dekadami. Obie strony, jak zawsze, wzajemnie oskarżyły się o wszczęcie walk, ale nie ma tu wątpliwości, że nową fazę wojny rozpętał Azerbejdżan, który nie rezygnuje z odzyskania utraconych ziem – a pamiętać należy, że po przegranej wojnie stracił w 1994 roku niemal jedną siódmą terytorium. Nie tylko autonomiczny obszar Górskiego Karabachu, ale też siedem otaczających tę ormiańską enklawę rejonów republiki. Nazwa Karabach pochodzi od tureckiego słowa „kara” (czarny) i perskiego „bagh” (ogród).
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze