Szkoda Hołowni

Felieton [Walka o dusze]

Wiem, że nie jest dobrze widziane w naszym środowisku bronienie Szymona Hołowni, ale nie ukrywam, że uważam, iż w tym, co robił przed swoim zaangażowaniem politycznym, było wiele dobra. Ewangelizował młodych, zbierał pieniądze na wiele ważnych spraw, pomagał realnie ludziom i wreszcie – nawet jeśli się z nim w wielu kwestiach nie zgadzałem – prezentował ciekawe myślenie w kwestiach religijnych. I właśnie dlatego z żalem spoglądam na to, co dzieje się z nim obecnie. Jego wypowiedzi na tematy religijne są słabe, a czasem wręcz sugerują, że Szymon zapomniał, czym zajmował się przez lata. Prosty przykład to napaść na prezydenta Andrzeja Dudę za to, że pierwszą jego wizytą w tej kadencji będzie spotkanie z Ojcem Świętym. Hołownia wyśmiał to, określił mianem „turystyki religijnej” i „klękania”. Kłopot polega tylko na tym, że przed Andrzejem Dudą „turystykę religijną” uprawiali m.in. prezydent Turcji, kanclerz Austrii, przewodniczący Organizacji Współpracy Islamskiej,
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze