Kontrrewolucja na Białorusi. Łukaszenka na rękawie Putina

FOT. VALERY SHARIFULIN/ITAR-TASS./PAP
FOT. VALERY SHARIFULIN/ITAR-TASS./PAP

ŚWIAT [Białoruś, protesty, Rosja, Putin]

„Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone” – może powiedzieć Aleksandr Łukaszenka po wizycie w Soczi. Władimir Putin nie ma dziś innego wyjścia, jak wspierać białoruskiego prezydenta. A ten powoli, acz konsekwentnie, dusi protesty w swym kraju. Pytanie, jak długo da się panować w oparciu o bagnety (także rosyjskie)?   Czternastego września doszło do pierwszego po sfałszowanych wyborach prezydenckich na Białorusi spotkania Aleksandra Łukaszenki z Władimirem Putinem. To była długa, czterogodzinna rozmowa, w większości w cztery oczy. Putin przyjął Łukaszenkę w swej rezydencji w Soczi, nie na Kremlu. Zresztą i format samej wizyty był tylko roboczy. Przygotowaniem do tego spotkania były intensywne kontakty rządowe.  Wizyta szefa białoruskiej dyplomacji Uładzimira Makieja w Moskwie (2 września), a już nazajutrz przyjazd premiera Rosji Michaiła Miszustina do Mińska (3 września) pokazały, że Rosja chce utrzymać Białoruś w swej strefie wpływów. Już po spotkaniu Putina z
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze