Murzynek Bambo (na cenzurowanym) i skrytki Nowaka

Felieton [Widziane z Brukseli]

Jak bardzo ofensywna jest political correctness, czyli polityczna poprawność! Jak bardzo zmienia język, wprowadza cenzurę, kreuje tematy tabu. Właśnie oglądam zdjęcia z albumu kupionego przez mojego przyjaciela w Waszyngtonie w 2004 roku. Wydało go niemieckie wydawnictwo Taschen, uchodzące za największego globalnego sprzedawcę książek o sztuce (mają księgarnie na trzech kontynentach).  Dziś można kupić ich albumy o Leonardzie da Vinci, Michale Aniele, ale też o najlepszych biało-czarnych filmach w historii, jazzie i Davidzie Bowie. Sztukę pojmują szeroko, skoro widziałem też ich album o… jodze! Ale teraz skupiam się na tym albumie, nabytym w stolicy USA 16 lat temu. Jego autorem jest Uve Ommer. Tytuł: „Black Ladies”. Dziś taki tytuł na pewno nie byłby już możliwy, bo użycie słowa „czarny” w Ameryce, ale też w Europie Zachodniej, w kontekście murzyńskich kobiet byłoby uznane za oczywisty rasizm. Skądinąd w albumie nie brakuje również zdjęć, które śmiało można by uznać
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze