Czerwona zaraza

Felieton [Przeszłość powróci ideą]

22 września 1953 roku komuniści zakończyli pokazowy proces ordynariusza kieleckiego Czesława Kaczmarka. Wcześniej zgotowali niezłomnemu kapłanowi bardzo ciężkie śledztwo. Czerwone bestie poddawały go konwejerowi (przesłuchania prowadzane dzień i noc przez 30–40 godzin).  Biskup był notorycznie pozbawiany snu i jedzenia. Odmówiono mu prawa do widzeń, listów i paczek. Ubecy podawali mu środki odurzające. „Przekonywali go”, że jest zdrajcą, i jako takiego wszyscy się go wyrzekli. Śledztwo, z przerwami, trwało przez dwa lata i osiem miesięcy. W rezultacie kapłan został doprowadzony do stanu przedagonalnego. Proces bp. Kaczmarka odbywał się w dniach 14–21 września 1953 roku przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie (nawet w PRL-u sądzenie duchownego przed wojskowym trybunałem było ewenementem). Sądził Mieczysław Widaj, notoryczny morderca sądowy polskich niepodległościowców. Akt oskarżenia dotyczył: „działalności w antypaństwowym ośrodku” w interesie „imperializmu
     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze