10 futrzarskich mitów. Fake newsem w obronie biznesów

FOT. ADOBE STOCK
FOT. ADOBE STOCK

Środowisko [Wojna dezinformacyjna]

Ustawa o ochronie zwierząt rozwścieczyła lobbystów biznesu futerkowego. Dziś strzelają oni ze wszystkich dział, byle tylko wywołać strach na wsi i doprowadzić do wywrócenia nowego prawa. W tej wojnie informacyjnej tradycyjnie już posługują się nieprawdą. Oto kilka futrzarskich mitów.1. Wojna o utylizację Biznes futrzarski przekonuje, że w sprawie norek nie chodzi o zwierzęta i środowisko, ale o lob-bing na korzyść niemieckich utylizatorów. Oddajmy głos Monice Przeworskiej z założonego przez hodowców Instytutu Gospodarki Rolnej. „Warto też zwrócić uwagę na kwestie zagospodarowania przez zwierzęta futerkowe odpadów po produkcji mięsnej i rybnej o łącznym tonażu około 750 tysięcy ton, o łącznej wartości w okolicach 6 mld złotych” – powiedziała w Radiu Maryja Przewor-ska. Teza zakłada, że norki są konkurencją dla utylizatorów, którzy chcą zmonopolizować rynek. Jakie są fakty? Z danych, które uzyskaliśmy w Głównym Inspektoracie Weterynarii, w 2019 roku w
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze