Powrót nowiczoka. Sprawa otrucia Nawalnego

Dodano: 08/09/2020 - Nr 37 z 9 września 2020

ŚWIAT [Rosja, służby, opozycja]

To, że Aleksieja Nawalnego otruto, było pewne od początku. Jednak informacja, że wykorzystano do tego nowiczoka, jest w jakimś stopniu niespodzianką. Ktoś, kto podjął decyzję o użyciu tej właśnie trucizny, musiał mieć świadomość, że jeśli wyjdzie to na jaw, reakcja Zachodu będzie bardzo ostra. Aleksiej Nawalny 20 sierpnia poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska. Doszło do awaryjnego lądowania, a Nawalny trafił do szpitala w Omsku w stanie śpiączki. Po dwóch dobach w syberyjskim szpitalu został przewieziony do renomowanej kliniki Charite w Berlinie. Niemieccy lekarze szybko ustalili i poinformowali, że to otrucie. 2 września rząd ogłosił, że to nowiczok. „Der Spiegel” napisał 4 września, że eksperci specjalistycznego laboratorium niemieckiej Bundeswehry wykryli ślady trucizny z grupy nowiczoków w próbkach skóry, krwi i moczu Nawalnego. Takie szczegóły miał przedstawić członkom Bundestagu wysoki urzędnik ministerstwa obrony. „Der Spiegel” dotarł też do
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze