Aktywiści tym razem zauważyli ścieki. Komu służy mit dzikich rzek?

Dodano: 08/09/2020
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

ŚRODOWISKO [Awaria potępiona]

Tegoroczna awaria kolektorów transportujących pod dnem Wisły ścieki do oczyszczalni „Czajka” jest największą tego typu katastrofą w historii Polski i pobiła rekord poprzedniej sprzed roku. Do Wisły dostaje około 5 tys. litrów ścieków na sekundę. Tym razem aktywiści ekologiczni zauważyli awarię, zrobili manifestację i wykorzystują okazję do podkreślania, iż dziki charakter Wisły zapewnia nam to, że rzeka da sobie radę... Na pewno?  W Warszawie ludzie wyrzucają do kanalizacji wszystko. Standardem są rozkładające się 300 lat podpaski i tampony, ale do sieci trafiają również jedzenie i inne śmieci bytowe. Dostaje się tam też wszystko, co zabierze woda ze stołecznych ulic i co zmieści się w kratkach ściekowych. Ostatnio znajdują się tam tony jednorazowych rękawiczek, maseczek i innych rzeczy związanych z epidemią koronawirusa. Ponieważ to duży problem, niemal co roku są przeprowadzane kampanie społeczne mające zmniejszyć skalę tego procederu, który występuje zresztą nie
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze