Lance w dłoń

Tak się składa, że jedna z największych bitew kawaleryjskich wojny bolszewicko-polskiej (używam tej kolejności w nazwie, by podkreślać, kto był agresorem) zazwyczaj nie ma szansy przebicia się do świadomości, gdyż jest „zakrywana” przez inne doniosłe rocznice przełomu sierpnia i września. Zawsze wtedy mówimy i piszemy o wybuchu II wojny światowej czy o polskim Sierpniu, wydarzeniach na Wybrzeżu, o powstaniu Solidarności. A to powoduje, że o Komarowie cisza.  Tymczasem to właśnie pod Komarowem...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: