Trójmiejska ośmiornica

W ostatnich latach gdański wymiar sprawiedliwości był wyjątkowo łagodny dla polityków PO oraz ludzi z nią związanych. Na takie traktowanie nie mogli liczyć ludzie spoza układu, co szczególnie widać po wyrokach dotyczących Krzysztofa Wyszkowskiego, legendarnego działacza opozycji, który jako jeden z pierwszych ujawnił fakt współpracy Lecha Wałęsy ze służbami specjalnymi PRL.

– W gdańskim wymiarze sprawiedliwości zapadają orzeczenia, o których się filozofom nie śniło. Sędziowie swoimi decyzjami blokują śledztwa, czego klasycznym przykładem jest sprawa prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Może teraz, w związku ze skandalem „taśm Milewskiego” gdański układ wreszcie zostanie rozbity – mówią nam gdańscy policjanci.

Za tydzień Krajowa Rada Sądownictwa ogłosi swoją decyzję w sprawie Ryszarda Milewskiego, prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. To właśnie on przekonany, że rozmawia z asystentem Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Premiera, ustalał przez telefon m.in. termin posiedzenia sądu ws. aresztu Marcina P., szefa Amber Gold. (W rzeczywistości rozmówcą był dziennikarz Paweł Miter.) Było to w czasie, gdy minister sprawiedliwości Jarosław Gowin polecił poznańskim sędziom – wizytatorom zbadanie pracy gdańskiego sądu. W sobotę, 15 września minister Jarosław Gowin ogłosił, że przedłuża lustrację Sądu Okręgowego w Gdańsku. Powodem tej decyzji były publikacje „Gazety Polskiej Codziennie” na temat Ryszarda Milewskiego.

Kontrowersyjna nominacja

Ryszard Milewski stanowisko prezesa sądu objął w atmosferze skandalu. Kontrowersyjne wydarzenia miały miejsce na początku 2009 r. Podejrzewany o korumpowanie prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego Włodzimierz Groblewski, diler samochodowy, zjawił się w domu ówczesnego wiceprezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego. Stało się to w dniu, gdy decydowano o areszcie dla Karnowskiego ws. afery sopockiej (chodziło o korupcję – Jacek Karnowski miał zażądać od biznesmena...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: