PSL, czyli prawica albo śmierć. Na polskiej scenie nie ma miejsca na ludowców w sojuszu z LGBT

KRAJ [PSL, wieś, establishment III RP]

Od bohatera do zera – taką drogę w ostatnich tygodniach przeszedł Władysław Kosiniak-Kamysz. Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego to największy przegrany wyborów prezydenckich. Nic dziwnego, że ludowcy coraz częściej przebąkują o koalicji z Prawem i Sprawiedliwością. Zwolennicy totalnej opozycji trzymają się w ostatnich bastionach, które jednak za chwilę mogą zniknąć. A z nimi PSL.  Jeszcze w kwietniu wydawało się, że Władysław Kosiniak-Kamysz będzie czarnym koniem wyścigu wyborczego. Niektóre sondaże dawały liderowi ludowców drugie miejsce i potencjalne starcie w II turze wyborów z prezydentem Andrzejem Dudą. A wtedy politolodzy spodziewali się nawet zwycięstwa kandydata PSL.  Wszystko się zmieniło, gdy do gry wszedł Rafał Trzaskowski. Poparcie Kosiniaka-Kamysza natychmiast stopniało. Ostatecznie nie dość, że nie wszedł on do II tury, to jeszcze zajął kompromitujące piąte miejsce za Dudą i Trzaskowskim, a także za Szymonem Hołownią i Krzysztofem Bosakiem. W szeregach
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze