12 września 2012

W ramach demaskowania pisowskich afer tygodnik „Wprost” dobrał się do skóry (ściślej – sierści) domniemanego kota Jarosława Kaczyńskiego. Kot został wyśledzony, sfotografowany i podpisany: „Jarosław Kaczyński i jego Feliks”. News okazał się nie zawyżać standardów, gdy chodzi o wiarygodność informacji na temat lidera opozycji. Kot jest bowiem własnością Bogu ducha winnego sąsiada byłego premiera, nawet nie bezpośredniego, a mieszkającego kilka domów dalej. Zaś jedynym Feliksem w otoczeniu szefa PiS pozostaje Antoni Macierewicz, jak wiadomo z owych mediów – żywa kopia Dzierżyńskiego.

Aktor Cyryl z KGB ma zarąbisty kostium. Normalnie gdyby nie przebiegłe oczka, człowiek mógłby
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: