Nieślubne dziecię carycy i Marksa oraz socjalizm-zabieralizm

Felieton [Widziane z Brukseli]

1 czerwca w Brukseli jest dniem wolnym od pracy. Nie wiem, czy to ukłon w stronę dzieci, czy może w stronę mężczyzn, którzy – jak twierdzą kobiety – do końca życia pozostają dziećmi. Ale tak poważnie: to tutaj drugi dzień Zielonych Świątek, ot co. W Brukseli – mówiąc tytułem książki rosyjskiego, opozycyjnego wobec komuny pisarza Wasilija Grossmana – „Wszystko płynie”. Unijny szczyt na przykład, poświęcony oceanowi szmalu, który ma zalać Stary Kontynent, miał być 19 czerwca, ale w kuluarach słychać, że jednak będzie później, pod koniec czerwca, albo nawet w lipcu. Jak nie wiadomo, o co chodzi – to chodzi o pieniądze. Jak nie wiadomo, dlaczego się opóźnia – to właśnie dlatego, że o kasę chodzi. Przekonanie holendersko-szwedzko-duńsko-austriackiego „klubu skąpców” nie będzie łatwe, tym bardziej że po cichu sprzyjają im inne państwa. Nawet z naszego regionu! Nie dlatego, że te kraje dostaną mało, ale dlatego, że sąsiedzi dostaną więcej od nich… Na tym właśnie polega „
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze