Cudu nad Wisłą nie będzie (w tym roku)

Felieton [Mucha na dziko]

Nie ma chyba bardziej irytującej formuły w publicystyce niż ta, gdy autor zaczyna swój tekst od „jak kiedyś pisałem”. Zazwyczaj następują po tym przechwałki, że ten czy ów kiedyś o czymś grzmiał, ale go nie posłuchano, a przecież miał rację. Takie „a nie mówiłem?” podszyte (często gorzkim) samozadowoleniem. Co jednak zrobić, kiedy to prawda?  Tak, ten przydługi wstęp jest tylko po to, bym ja nie zaczął niniejszego felietonu od „a nie mówiłem?”. A mówiłem. W maju 2018 roku pisałem na łamach „GP”, że rząd przesypia obchody stulecia niepodległości i że próżno szukać jakichkolwiek trwałych upamiętnień tej wyjątkowej rocznicy. Potem były obchody, wręczono medale, poczta wypuściła znaczki, było trochę zamieszania, pod „stulecie” podpinano cykliczne imprezy i robiono dobrą minę do złej gry. Pozostało z tego trochę zapełnionych klaserów i sporo zadowolonych z siebie polityków. Tymczasem ze świecą szukać czegoś, o czym za kilka lat (nie mówię już o dłuższym czasookresie)
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze