Konsekwencje kunktatorstwa

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

Historia Trójki jak w soczewce pokazuje konsekwencje niezrozumienia faktu, iż toczy się wojna o Polskę. Jak wiele instytucji, był to skansen PRL i służb dokonujących demontażu komunizmu, by wprowadzić atrapę demokracji, stąd przydatność na następnym etapie peerelowskich liberałów, ludzi wypromowanych przez służby, by nadać systemowi pozory ludzkie.  Oczywiście Trójkę można było zreformować wielokrotnie, ale zawsze zadowalano się tylko zmianą kierownictwa, żeby nie było hałasu i telefonów od znajomych królika, bowiem środowisko medialne, niezależnie od poglądów, związane jest tysiącami towarzyskich nici. Wszyscy się przecież znają od czasów PRL-u. Kolejni kierownicy Trójki, jeśli nie rekrutowali się z Targowicy, to chcieli, by Targowica ich kochała. Bronili więc każdego pracownika bez względu na to, co sobą reprezentuje (którą służbę czy stopień), uważając, że w zamian skansen PRL nie tylko ich pokocha, lecz będzie także współpracował. W nagrodę zespół spiskował,
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze