Test wiary

Nie ma co ukrywać, właśnie rozpoczął się jeden z najważniejszych testów wiary Polaków w ostatnich dziesięcioleciach. Kwarantanna, ograniczenie liczby osób, które mogą uczestniczyć we mszach świętych, a także dyspensa z obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii udzielona przez biskupów sprawiły, że liczba praktykujących spadła na łeb na szyję. 

Teraz, gdy limity zostały zniesione, wszystko powinno wrócić do normy. Powinno, ale wiele wskazuje na to, że nie wróci. Tak się bowiem składa, że tych kilka tygodni bez mszy, szczególnie gdy wierni byli bombardowani przez część duchownych informacjami o tym, że w zasadzie do Komunii chodzić nie trzeba, że Komunia duchowa jest tak samo dobra, a Eucharystia jest ważna, ale nie najważniejsza, mogło przyczynić się do zmiany nawyków i dalszego odpływu wiernych. Jeśli dodać do tego kolejne skandale, z którymi Kościół kompletnie sobie nie radzi, wobec których przyjmuje postawę przeczekania czy udawania, że nic się nie stało, to może się okazać, że koronawirus w 2020 roku stał się momentem gigantycznego przyspieszenia procesów laicyzacyjnych w Polsce. To może być naprawdę bolesna lekcja dla wielu księży, biskupów, ale też wiernych, gdy na niedzielne msze święte zacznie chodzić o połowę (oby nie) mniej wiernych. Lekcja ta może nam się jednak bardzo przydać, bo być może wreszcie uświadomiony sobie, że gdy młodzież odpłynęła już z Kościoła, a średnie pokolenie powoli z niego odpływa, to trzeba walczyć o każdego wiernego. Nie wystarczy już gospodarować zasobami duchowymi pozostawionymi przez św. Jana Pawła II czy Prymasa Tysiąclecia, trzeba zacząć gromadzić własne, prowadzić dynamiczną, nową ewangelizację wśród ludzi, którzy wychowali się już obok Ewangelii, a nie wewnątrz jej świata. Narzekanie, że wszyscy są przeciwko nam, nic nie da, utwardzanie przekonanych to droga donikąd. Mamy iść i przyciągać ludzi do Jezusa. Inaczej staniemy się nieistotnym skansenem, a pandemia będzie momentem, w którym stało...
[pozostało do przeczytania -0% tekstu]
Dostęp do artykułów: