Nie tylko Twardowski. Magowie dawnej Rzeczpospolitej

Historia [Czasy odrodzenia]

„Wielkie jest na czary zapotrzebowanie. W czasach niespokojnych królestwa bez stosów” – śpiewał Jacek Kaczmarski w programie Sarmatia. Rzeczywistość renesansowej Polski niewiele różniła się od obrazu nakreślonego przez barda. Okres odrodzenia kojarzy nam się z tryumfem rozumu, nauki i humanizmem. Zabobon oraz ciemnota miały rzekomo charakteryzować odchodzące w niebyt średniowiecze. Tymczasem to właśnie w renesansie po raz pierwszy zapłonęły stosy rzekomych czarownic, na uniwersytetach (w tym Akademii Krakowskiej) uczono wróżenia z gwiazd, natomiast alchemicy bezowocnie trudzili się nad przemianą metali nieszlachetnych w złoto. Królestwo Polskie nie odstawało pod tym względem od reszty Europy. Kraków cieszył się sławą istnej mekki czarnoksięstwa, na dworze ostatnich Jagiellonów i pierwszych królów elekcyjnych rezydowali magowie oraz alchemicy, sławni mistrzowie nauk tajemnych przyjeżdżali nad Wisłę na występy gościnne, a alchemiczna pasja Zygmunta III Wazy doprowadziła
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze